Feeds:
Wpisy
Komentarze

ZUS na blipie

Użytkownik ZUS dołączył do Blipa w czwartek wieczorem (czyli  – wczoraj). Ciekawe, czy stanie się taką gwiazdą jak Kominek? ;) (kilka godzin i 30 obserwujących, więc kto wie)

(no dobra, może za wysoko postawiłam poprzeczkę – niech będzie taką lokalną gwiazdą jak Tomasz ;) ).

Skąd inąd – ciekawa jestem na ile będzie aktywny i czy jest to inicjatywa przemyślana, czy też działanie na zasadzie “bo Blip jest modny”…

Na blog eLady trafiłam znacznie wcześniej niż dziewczyny dostały nagrodę za najlepszy firmowy blog.  Trafiłam i zostałam – wrzucony do czytnika Googla był czytany przeze mnie niemal na bieżąco, a czasem także komentowany.

Kilka tygodni odeszła z niego jedna z autorek – Asia – pisała, że ma inne plany rozwoju. Na jej miejsce przyszła Achajka. I nagle, z dnia na dzień, eLady stało się całkiem innym blogiem. Powoli nie znajduję już tam wpisów, które zajmują mnie. Nie mam też niczego, co mam ochotę skomentować. Nie, nie chodzi mi o to, że Achajka pisze gorzej. Po prostu pisze inaczej – porusza inne tematy, ma także pewien sposób pisania, który mi nie pasuje. I tak blog, który czytałam przez wiele miesięcy, dziś wyleciał z czytnika. To pierwszy od wielu miesięcy aktywny blog, który usuwam.

Szkoda, bo podejrzewam, że takich czytelniczek, które głównie czytały na blogu Asię, pewnie jest więcej. I podejrzewam, że dla nich także ten blog coś stracił.

Czy można było temu zapobiec? Asia pewnie miała powody, by odejść, więc zatrzymanie jej chyba nie jest żadnym pomysłem. Może znalezienie osoby, która pisze podobnie? A może właścicielkom eLady chodziło o jakąś odmianę, o przyciągnięcie do bloga, a za tym także do sklepu, innych osób?

PS Na Comedy Central leci Saturday Night Live… Tylko dlaczego w czerwcu dają odcinek bożonarodzeniowy??

Anielskie klimaty Lublina?

Akcję zobaczyłam dziś, jadąc samochodem, więc może być pewne przekłamanie. Na razie wujek Gugiel nie wypluł mi sensownych wyników, więc możliwe, że sprawa jest świeża :)

Wylotówka z Krakowa na Rzeszów, kilkadziesiąt metrów przed wjazdem na obwodnicę, sobota popołudniu (po 15). Nagle przy krawężniku rzuca mi się w oczy… wielka marchewka :D Stoi tak jakby chciała złapać stopa. Nie zdążam przeczytać co jest na tabliczce, którą trzyma.

Jeśli się nie mylę, marchewka miała zwrócić moją uwagę, wymusić zerkanie na chodnik. Kilkadziesiąt metrów dalej na chodniku stoją… anioły :) (niezbyt urodziwe, ale ze skrzydłami ;) . Ich tabliczki zdążam przeczytać – Lublin, Anielskie Klimaty :) Mam nadzieję, że dobrze przeczytałam, zdjęcia niestety nie zdążyłam zrobić (miałam tzw. zieloną falę, więc nie było potrzeby zatrzymania się).

Czy to rodzaj teasera (choć już wyjaśnionego, więc raczej zapowiedzi niż teasera), czy może falstart (brak strony, przynajmniej w Google, brak bilboardów)?

Niemniej – marchewka była fajna :)

Serwisy społecznościowe są smacznym kąskiem dla marketerów – od wielu miesięcy wiadomo, że to potencjał, że warto, itp. Ale równocześnie wiele podejmowanych prób jest po prostu kiepskich – szybko i łatwo rozpoznawanych i często wyśmiewanych lub odrzucanych przez społeczności.

Czasem jednak zdarza się perełka. Poprzez jedno z forów książkowych, trafiłam na serwis goodreads.com. Oferował podobne funkcjonalności co Living social na Facebooku, ale zalogowałam się tu ze względu na coraz większą ilość polskich użytkowników. Dodałam kilka książek i wylogowałam się, planując sukcesywnie wrzucać kolejne.

Jakież było moje zdziwienie, gdy w skrzynce znalazłam dziś zaproszenie od… Davida Lissa. W pierwszej chwili pomyślałam – o, ktoś nazywa się tak jak autor “Handlarza kawą”. Po chwili okazało się, że to sam autor. Zaproszenie, a równocześnie prośbę o opinię dostałam, ponieważ do planowanych książek dodałam jego dzieło.

Pozornie nic wielkiego – ale dzięki temu autor gromadzi wokół siebie osoby, które wiedzą o jego istnieniu, planują przeczytać lub przeczytały jego książki. A za pośrednictwem tych osób dociera do kolejnych. Biorąc pod uwagę, że w USA jest bardzo popularny, ale już w Polsce niezbyt znany (gdyby nie jeden z książkowych blogów, nie wiem, czy trafiłabym na niego), to świetne posunięcie. A ja… poczułam się wyróżniona – czego można chcieć więcej? (z punktu widzenia reklamy) :)

Rozgwieżdżone BZWBK

Mamy kryzys, banki płaczą, że są biedne, że mają problemy. Wstrzymane budżety na sponsoring, obcinane premie i udzielanie kredytów. Niemniej, chyba nie we wszystkich bankach mamy kryzys – od roku w reklamach BZ WBK trwa festiwal gwiazd. Najpierw był (chyba) Leo Beenhakker:

Później seria z Johnem Cleese (i jego ciocią z Pcimia :) ):

A teraz przyszedł czas na gwiazdę formatu Hollywood – Danny’ego de Vito:

Nie mam pojęcia jaka jest gaża de Vito… Kilka milionów? Więcej/mniej? A może ktoś z Was wie?

1% – nie kosztuje, a pomaga

Ten wpis będzie nietypowy – to wpis przypominający. Mimo, że akcja “Przekaż swój 1%” trwa od wielu lat, to wciąż wiele osób zapomina przekazać część swojego podatku Fundacjom i Stowarzyszeniom, zostawiając je w Skarbie Państwa.

Od ub. roku nei trzeba nawet samodzielnie przelewać tego 1% – wystarczy w PIT wpisać nazwę Organizacji Pożytku Publicznego i jej nr KRS, by Urząd Skarbowy sam przekazał nasze pieniądze. Dla nas nie jest to żaden dodatkowy koszt (bo podatek i tak musimy odprowadzić), a nawet 1 zł ma znaczenie (z miliona 1 zł robi się 1 000 000 zł).

Jeśli nie macie pomysłu na co przelać, wejdźcie na stronę NGO, dokładnie tutaj i wybierzcie organizację, która Wam odpowiada. Można szukać po obszarach działania, a potem po miastach, nazwach, itp.  Nie ma znaczenia czy wybierzecie ochronę zwierząt, pomoc osobom starszym, aktywizację słabo rozwiniętych regionów, czy też organizacje wspierające ubogich. A może coś z całkiem innej bajki? Ważne, że wpisując dwie linijki – pomagacie.

Nie warto tego zmarnować :)

PS Gdyby kogoś to interesowało – mój 1% poszedł na Fundację Nasz Bocian.

W skrzynce znalazłam dziś reklamówkę od Onetu. Co prawda wczytywała się na tyle długo, że pierwsze co mi się rzuciło w oczy to morski link http://www.explorer8.pl/ na białym tle, więc nie miałam dużych wątpliwości, czego dotyczy reklama. Niemniej – zaciekawiła mnie na tyle, że kliknęłam.

I tak trafiłam tu:

ex1

Na trailer filmiku nawet nie zwracałam specjalnie uwagi (Scarlet od LG była lepsza), za to zauważyłam na dole patronów – Allegro, Nasza Klasa i Onet. Przyznam, że zaskoczyło mnie to – rozumiem, że to Microsoft, ale żeby od razu pakować się w promocję IE? Wiecznie problemowego, z dziurami? Jeszcze pal sześć NK, ale Allegro, które tak podkreśla bezpieczeństwo… No nie wiem…

Wróciłam do filmiku, kliknęłam na aktorkę. I dopiero wtedy się uśmiechnęłam. Nasza Klasa, Allegro i Onet nie tylko stali się patronami medialnymi, ale także postaciami w filmie :)

Nie wiem, czy jest to tylko polska promocja (próbowałam zapytać Google, ale czasu miałam niewiele, a w pierwszych  wynikach nie dał mi nic ciekawego, więc na razie sobie darowałam), czy są inne edycje. Niemniej aktorzy przywołują nazwy serwisów, jako imiona ich postaci, więc regionalizacja (jeśli to ona) jest naprawdę wiarygodna…

Na koniec – nie mogłam sobie odmówić kliknięcia w button “Chcę się znaleźć na plakacie filmu Explorer”. I oto efekt – zostałam gwiazdą ;)

plakat

W sumie plakat jest najsłabszą częścią całości – mój nick jest co prawda widoczny, ale nie “daje po oczach”, raczej niknie. I jakoś… miałam nadzieję, na swoją buźkę na plakacie, ale cóż… dobre i to (choć bywają lepsze personalizacje).

Czy ściągnę IE 8? Pewnie tak – ale nie do codziennego użytku, raczej do pracy (zdarza mi się testować strony – wówczas muszę zobaczyć jak wyglądają w innych przeglądarkach).  Na codzień zostanę przy Firefoxie, do którego już się bardzo przyzwyczaiłam. No, chyba, że Explorer jest rzeczywiście tak odkrywczy, jak twierdzi, ale 7 też miała być wielka…

Nie zmnienia to faktu, że sam pomysł jest niezły – wszyscy kochamy filmy, lubimy trailery, więc strona pewnie będzie miała niemałą oglądalność. I wielu z przychodzących ściągnie niewątpliwie instalkę nowości. A niemały procent przy niej zostanie -pytanie tylko czy wystarczający.

PS explorer8.pl należy do Microsoftu, ale już światowa domena, z końcówką .com to strona reklamowa. Ciekawe, czy właściciel rzeczywiście się obłowi ;)

Inspiracje, inspiracje…

W różnych miejscach, co jakiś czas pojawiają się inspiracje. Raz większe, raz mniejsze (ostatnia większa “afera” była z logiem Białegostoku). Czasem jednak zastanawiam się, gdzie kończy się inspiracja, a zaczyna plagiat. A może tylko żart?

Plusssz zaczyna swoją nową kampanię (Plusssz Up). Są kolory, młodzi ludzie, sporo energii. Pozytywnej energii.

Plusssz Up - poster

Szkoda tylko, że ta pozytywna energia już była, a co więcej – jest nadal  – w województwie śląskim.

śląskie - pozytywna energiaOczywiście, mam świadomość, że “pozytywna energia” nie jest nijak zarezerwowana, ale nie jest to hasło, które pojawiło się tydzień temu, więc trudno tu raczej mówić o zbiegu okoliczności, czy przypadku.

Kolejna inspiracja to żart Play Fresh i żubr. Dokładnie taki jak ten piwny. I w spocie żubr nawiązuje do tego, mówiąc “zdziwiony, że nie reklamuję piwa?”, ale na plakacie żart znika. I dlatego – choć rozumiem zamiar – nie przekonuje mnie to.

(Skąd inąd – szkoda, bo dotąd żarty i nawiązania Playa były ciekawe i odważne).

Mam świadomość, że ciężko wymyślać coś nowego. I że nawiązanie może być strzałem w 10. Ale nawiązanie też musi być pomysłem, a nie zżynką…

Nie śledzę reklam, ale czasem coś wpadnie mi w oko lub w ucho. Ostatnio jednak dwie reklamy, które przewinęły mi się między programami “przeniosły” mnie z dobre 5-10 lat wstecz. Ale wbrew temu, że moda i wiele innych rzeczy sprzed lat robi dobre wrażenie, tak reklamy w stylu “sprzed lat” jakoś nie zachęcają mnie do kupna produktu.

Pierwsza z nich to Vitaral – witaminy.  Konkurencja na rynku niemała, odświeżone pudełko niegłupie, ale ta reklama… I muzyczka jakaś niewydarzona i sama kreacja jakaś zwolniona. Sumarycznie – nie kojarzy mis się to z energią, zdrowiem i aktywnością.

Kolejna to reklama Db Kredyt. Tu jest jeszcze gorzej – ta reklama nie tylko jest jakaś siermiężna i sprzed lat, ale na dodatek dziwnie niezrozumiała. W sumie w końcówce wiem o co chodzi, ale ogół – beznadzieja. Moja samoocena jest zbyt wysoka, żebym uwierzyła, że jestem na nią za głupia, więc chyba jednak jest nietrafiona. No, albo tak dalece nie jestem targetem…

Biedne AXN?

AXN to mój ulubiony kanał. Oczywiście dzięki serialom – CSI + Dr House + Amazing Race i… właściwie nic więcej nie oglądam ;) Podejrzewam, że gdyby nie to, pewnie nie wzruszyłoby mnie to, co zobaczyłam dziś na ich stronie internetowej…

strona axn

Jak widać, stronę przesłania wielka koszmarna reklama nazwa.pl (sama reklama jest kiepska, do tego te kolory, zupełnie nieharmonizujące z barwami na stronie). Dodatkowo na stałe jest również na górze reklamowy banner.

Kolejną odsłoną była reklama BP (nie zrobiłam zrzutu) oraz Monster Polska (poniżej).

axn2

Może jestem dziwna, ale wydaje mi się, że kanał należący do Sony Enterteinment, rozwijający się, o czym świadczy otwieranie kolejnych kanałów pod marką AXN, nie jest chyba tak biedny, by musiał się ratować czymś takim.

Strona wygląda zupełnie nieprofesjonalnie, jak darmowa strona fana kanału, a nie witryna firmowa. Rozumiem, że domy mediowe (a chyba tu w grę wchodzi umowa z takowym, biorąc pod uwagę zmiany reklam) mają swoje warunki, ale czy naprawdę taki kanał jak AXN nie mógł wynegocjować swoich warunków (skoro już musiał się sprzedać)? Czy nie można było postawić warunku reklamy tylko i wyłącznie w formie górnego banneru i czy ten banner nie mógł mieć określonej wielkości (z trzech jakie widziałam, każdy miał inną wielkość, z czego banner Monster Polska zajmuje niemal połowę mojego ekranu).

Co prawda co jakiś czas ze strony znikają obce bannery i witryna wygląda normalnie (poniżej zrzut) – szkoda, że tylko czasem.

axn3

AXN – naprawdę warto wyglądać nieprofesjonalnie dla kilkuset złotych z reklam?

Starsze wpisy »